Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudawy Janowickie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rudawy Janowickie. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 listopada 2017
niedziela, 29 października 2017
niedziela, 22 października 2017
Jesienna melancholia
Dwa lata temu uznałem, że moje pomysły na bloga się wypaliły. Nie z każdej wycieczki daje się przywieźć ładne zdjęcia, nie każdą wycieczka da się ciekawie opisać... zresztą, opisy też wydawały mi się już monotonne.
Ale wciąż wędrowałem... i wciąż robiłem zdjęcia... i w sumie ich życie kończyło się na moim dysku. Czasem wrzucałem je na swojego prywatnego fejsbuka, czasem nie... więc na co to komu?
Aż kiedyś wpadłem na pomysł: a może wrócić do bloga, i tylko zmienić jego formę? Zrobić z tego fotobloga? Samo wrzucanie zdjęć które już i tak obrobiłem nie powinno zajmować chyba zbyt dużo czasu ;)
No więc powracam... ale głównie ze zdjęciami...
poniedziałek, 19 października 2015
Mój pierwszy geocach!!!
No i się udało! Pierwszy geocach odnaleziony. A właściwie drugi odnaleziony, ale przy pierwszym jednak było ryzyko, że zaraz ktoś się napatoczy - a przy geocacachach należy być dyskretnym.
To co widzicie poniżej to znalezisko wydarte z mrocznych czeluści skały przy Skalnym Moście (Rudawy Janowickie) - i tu już był czas żeby na spokojnie się dopisać.
Tym, którzy mi pozazdrościli - w formie podpowiedzi zdjęcie zrobione wciąż stojąc na miejscu jej ukrycia (no dobra, nogi mam długie a i tak musiałem się mocno wyciągnąć). Więcej o samej skrzynce na stronie opencaching.

Tym, którzy nie pozazdrościli - zdjęcie Skalnego Mostu z bardziej nietypowej strony. No dobra, most co prawda chowa się za jakimiś liśćmi - ale czyż nie jest pięknie? Czy nie warto obejrzeć go z drugiej strony? I tak, ten turkusowawy odcień skał - to efekt naturalny, żadne tam fotoszopy. Ba, naturalnie jest nawet lekko bardziej turkusowy, mimo iż wydaje się to tak mało naturalne...
sobota, 19 września 2015
wtorek, 26 czerwca 2012
Kolorowe Jeziorka (Wojna Żywiołów)
Jezioro Pierwsze - Ogniste
Kolorowe jeziorka. Pierwsze, nie
wiadomo czemu z nazwy purpurowe... czy tak wygląda purpura? Mnóstwo
brązów, żółci, mnóstwo siarki, żelaza... istne królestwo ognia. Kolory ciepłe niczym
letnie ognisko. Poszarpane krawędzie horyzontu, wszędzie wystające ponad horyzont głazy, wierzchołki, wraz z drążącymi je jaskiniami – niczym
płomienie pożaru unoszące się ponad lasem. Choć piękny,
krajobraz niespokojny, rozjątrzony – niczym ogień skaczący z
drzewa na drzewo, nie mogący zdecydować, gdzie mu lepiej.
Jezioro drugie - błoga zieleń wody
Jezioro trzecie - to, którego prawie nigdy nie ma
I wreszcie trzecie jeziorko. A
właściwie głęboka dziura w ziemi, bo skromne ilości wody szybko
spływają do poniższych jeziorek, a to trzecie rzadko kiedy nie
jest wyschnięte. Stroma, pionowa krawędź, na dnie której gdzieś
daje się zauważyć jakby wejście do pieczary. Dokładnie tak, jak
wyobrażać by sobie należało pradawną kopalnię, w której
średniowieczu wydobywano cenne rudy. Wejście wykute najniżej, jak
tylko się dało, aby jak najbliżej było do żyły cennego kruszcu.
Teraz już nie ma wątpliwości, co do genezy powstania kolorowych
jeziorek w Rudawach Janowickich – wszystkie stanowią stare, zalane
i nie używane już kopalnie, z których pozyskiwano wszelkie
surowce. A dziś, choć dawno już w nich nie kopie, wciąż są
źródłem przychodu mieszkańców okolicznych wiosek – bo przecież
turyści to wspaniała żyła złota.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







